ETF-y na złoto skupują metal jak szalone.

ETF-y na złoto skupują metal jak szalone.

Hossa na złocie trwa już od 3 lat. W 2016 roku złoto zaliczyło swój dołek cenowy i od tego czasu pnie się do góry. Szczególnie w ostatnich miesiącach mogliśmy zobaczyć mocne wzrosty tego kruszcu. Ma to wpływ na zainteresowanie nie tylko jego fizyczną formą ale także jednostkami funduszy ETF zabezpieczonych fizycznym metalem. W minionych latach ich zapasy w magazynach rosną jak na drożdżach. Co może być tego powodem?

Gorączka złota

W tym roku popyt na złoto gwałtownie rośnie, a apetyt inwestorów na złoty metal jest najwyższy w historii. Według danych World Gold Council (WGC) ilość złota posiadanego przez fundusze ETF zabezpieczone fizycznym metalem osiągnęła rekordowy poziom we wrześniu. WGC podało, że pod koniec września w sejfach ETF-ów zabezpieczonych złotem trzymano 2 808 ton metrycznych tego kruszcu, co stanowi wzrost o 75,2 ton w porównaniu z poprzednim miesiącem. Licząc od początku roku ilość wzrosła o 368 ton, co stanowi ekwiwalent mniej więcej 17 miliardów dolarów. Są to najsilniejsze wpływy do magazynów złotych funduszy ETF od 2016 r., kiedy to inwestorzy zainwestowali ponad 22 miliardy dolarów.

Na poniższej grafice możemy dostrzec ilość przetrzymywanego kruszcu w magazynach ETF-ów oraz jego zmian na przestrzeni ostatnich 16 lat. Do 2011 roku, czyli szczytowego roku dla wycen metali szlachetnych ilość złota magazynowana przez ETF-y rosła. Był to też moment kiedy złoto dobiło do swojej historycznej wyceny na poziomie ponad 1 800 USD, a srebro prawie musnęło 50 USD. Następnie przez kolejne lata mieliśmy do czynienia ze spadkami cen metali szlachetnych aż do 2016 roku. Także na wykresie widzimy, że złota linia (czyli całkowity spadek lub wzrost rezerwy złota w magazynach w danym roku) spada od 2011 do 2016 roku. 3 lata temu złoto zaliczyło swój dołek w okolicach 1 000 USD i od tego czasu regularnie rośnie co również widzimy na poniższym wykresie. Możemy również dostrzec, że największy wpływ na ilość posiadanego złota w magazynach ETF-ów mają USA i Kanada (Ameryka Północna) oraz kraje europejskie.

złoto ETF

Bloomberg

Kupuje cały świat

Jednostki funduszy są nie tylko kupowane przez amerykańskich inwestorów. Wymienione w tym kraju fundusze ETF, takie jak SPDR Gold Trust (GLD), iShares Gold Trust (IAU) i SPDR Gold MiniShares Trust (GLDM), z pewnością odnotowały silny napływ - odpowiednio 6,5 mld USD, 3,4 mld USD i 569 mln USD w 2019 roku. Również fundusze notowane w Europie i poza nią odczuły napływ kapitału i przyrost zapasów magazynowych. W sumie roczne wpływy do ETF-ów złota w Ameryce Północnej wynoszą 10,4 mld USD, ponad 7 mld USD do europejskich ETF-ów złota i 439 mln USD dla reszty świata.

Co za tym stoi?

Nie jest zaskoczeniem, że zasoby złota w magazynach ETF-ów zwiększają się. Od kilku lat panuje doskonała atmosfera do wzrostów metali szlachetnych. Inwestorzy na całym świecie zmagają się z niepewnością gospodarczą, geopolityczną i wyjątkowo niskimi stopami procentowymi, które w niektórych krajach są nawet zerowe lub ujemne! Każdy z tych czynników wpływa pozytywnie na sentyment do złota. Metal ten jest powszechnie uważany za bezpieczną przystań przed wszelkimi rodzajami niepewności, a lokaty przynoszące gwarantowaną stratę powodują, że koszt alternatywny inwestycji w złoto jest bardzo niski.

Kiedy inwestorzy wielu krajów europejskich muszą wręcz dopłacać swoim rządom, aby pożyczyć im pieniądze na 10 lat, metale szlachetne wyglądają przy tym bardzo atrakcyjnie. Naturalnie w przypadku zakupu jednostek funduszu ETF, musimy liczyć się z corocznymi kosztami zarządzania ale mogą one wynosić zaledwie 0,17% jak w przypadku GraniteShares Gold Trust (BAR) lub 0,18% dla wspomnianego wyżej GLDM.

Alternatywą dla wyżej wspomnianych kosztów jest zakup metali szlachetnych w formie fizycznej. W przypadku tej inwestycji najważniejsze są dwie rzeczy: oryginalność produktu i cena zakupu. Warto więc nabywać sztabki i monety u sprawdzonych firm, gdzie mamy np. możliwość fizycznego spotkania z przedstawicielem, który jest w stanie zaproponować nam ceną jak najbardziej zbliżoną do ceny spot. W takim przypadku nie tylko nie płacimy za koszty zarządzania ale także mamy pełną kontrolę nad swoją inwestycją.

Maciej Kmita

tagi: Złoto ETF