Tajemnica średniowiecznej rewolucji monetarnej wyjaśniona. Znaleziono potwierdzenie, skąd w zamierzchłych czasach w Anglii wzięło się srebro

Tajemnica średniowiecznej rewolucji monetarnej wyjaśniona.  Znaleziono potwierdzenie, skąd w zamierzchłych  czasach w Anglii wzięło się srebro

Mimo to Średniowiecze jest w historii ekonomii, również tej monetarnej, epoką bardzo istotną. Potoczne miano Wieków Ciemnych dalece nie oddaje skali rozwoju cywilizacyjnego, który nastąpił w Europie pomiędzy umownym upadkiem zachodniego Cesarstwa Rzymskiego a pierwszymi powiewami Renesansu. Zaś elementem tego wielkiego, choć rozłożonego na dziesięć stuleci skoku rozwojowego było również przejście od prymitywnej gospodarki rolnej do relatywnie zaawansowanych stosunków towarowo-pieniężnych.

Zanim to jednak nastąpiło, średniowieczny świat przechodził różne ekonomiczne zawirowania i rewolucje. Jednym z takich procesów – a przy tym do niedawna bardzo zagadkowym – był proces adopcji srebrnej monety w Anglii w połowie VII wieku.

W szczęku włóczni i toporów

Wczesnośredniowieczna Anglia była bardzo niespokojnym miejscem. Nie tak dawno stała się ona właśnie Anglią – czyli krajem Anglów (a także Sasów i Jutów), przestając zarazem być Brytanią, ziemią celtyckich, choć częściowo zromanizowanych Brytów.

Ci ostatni walczyli z najazdami germańskich plemion z kontynentu przez ponad dwa wieki, i odnosili nawet w tej walce sukcesy. Jeden z ich władców z uwagi na te sukcesy został nawet unieśmiertelniony przez późniejsze podania, przechodząc do historii pod mianem króla Artura. Jednak nieustanny napór i wojny w końcu pozbawiły Brytów ich dawnych ziem, którzy zdołali utrzymać się jedynie w Walii, Kornwalii czy Kumbrii. Zwycięskie plemiona germańskie, wspomniani Anglowie, Sasi i Jutowie, które stopiły się w Anglosasów, utworzyły tam własne, liczne państewka. 

Nie będzie wielce zaskakującym, że anglosaskie królestwa, prócz walk z Brytami, Szkotami czy Piktami pogrążone były we własnych wojnach wewnętrznych, i pozostawały w nich przez znaczną część swej historii. 

Powyższe zarysowanie jest tu o tyle niezbędne, że umożliwia wyobrażenie sobie, w jakich okolicznościach doszło do tytułowego procesu – w toku którego srebro wdarło się do Anglii równie przebojowo, co używający go Anglosasi. Rzecz w tym, że gospodarka angielska doby VII i VIII wieku była dość prymitywna. Dobrze zorganizowane rolnictwo, rzemiosło czy handel na szerszą skalę, które wykształcono tam w toku panowania rzymskiego, było już pieśnią przeszłości.

Co prawda Brytowie jeszcze przez dłuższy czas próbowali te ekonomiczne zdobycze cywilizacji zachować. Pośród nieustannych wojen, najazdów i spustoszenia w dużej mierze jednak zaniknęły one. Po przejęciu wschodnich i centralnych ziem dzisiejszej Anglii przez przybyszów z początku kontynuowali oni swój tradycyjny sposób gospodarowania, skoncentrowany na drobnym rolnictwie i pasterstwie. 

Szlachetnego błysku monet

A jak przedstawiała się kwestia pieniądza? Tym było złoto. Tyle że… było ono rzadkie. Bardzo rzadkie. Ostatnie rzymskie monety wybitne w Brytanii pochodzą z 402 roku. Późniejsi władcy Brytów niekiedy bili własne, jednak pośród ciągłych walk i zanikania szlaków handlowych również i zapotrzebowanie na pieniądz malał.

Nie znaczy to, że złota nie ceniono – wprost przeciwnie. Jednak bardziej jako sam cenny metal, używany do wykonania biżuterii, zdobień oręża czy pancerza. Rzadkość pieniądza przyczyniała się do niewielkiego zasięgu handlu nie mniej niż rudymentarny charakter rolnictwa.

Od połowy VII wieku Anglosasi poczęli jednak odchodzić od użytku złotego pieniądza. W obiegu zastąpił go srebrny. Mniej cenny – i wielokroć powszechniejszy, a także bardziej użyteczny. Zbiegło to się z okresem świetności królestw anglosaskich, które, wykształciwszy stabilny system polityczno-dynastyczny, rozwijały się kulturowo i gospodarczo.

W ramach tegoż w Anglii odżył wówczas handel i obrót towarowo-pieniężny. Umożliwiła go właśnie adopcja srebrnych monet, dostępnych dla przeciętnego kupca czy posiadacza ziemskiego. Spowodowało to zwiększenie zasięgu handlu i poszerzenie go o dalsze, także i zamorskie destynacje. Stymulowało także zakładanie i rozwój osad i ośrodków, które później miały stać się miastami.

Historykom nie dawało zarazem spokoju, skąd wzięło się to srebro. Przyjęcie srebra nie polegało przecież na podjęciu pewnego dnia decyzji „odtąd używamy srebrnych monet”. Tych monet przecież w VII stuleciu tam nie było – górnictwo metali w Anglii (zwłaszcza cyny w Kornwalii, żelaza w Anglii południowo-wschodniej czy ołowiu w środkowej i północnej) było wysoce rozwinięte w epoce rzymskiej. Potem jednak obumarło w chaosie wojen.

Ołów prawdę ci powie

Zespół badaczy z Uniwersytetu Cambridge pod przewodnictwem prof. Rory’ego Naismitha przeanalizował zbiór 49 monet z zasobów Fitzwilliam Museum w Cambridge. Zastosował w tym celu nowatorską, opracowaną przez naukowców z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie metodę „przenośnej ablacji laserowej”. Za jej pomocą mikroskopijne próbki metalu z monet zostały nałożone na filtry wykonane z teflonu. Następnie poddano badaniu zawarte w próbkach izotopy ołowiu.

Okazało się, że skład 29 monet, które pochodziły z lat od 660 do 750, identyfikował je jako monety wybite w Cesarstwie Bizantyjskim. Nie było to wielkim zaskoczeniem – bizantyjskie pieniądze były szeroko spotykane poza granicami wschodniego Rzymu, wszędzie tam, gdzie docierali handlujący z Bizancjum kupcy lub skąd pochodzili wojownicy, którzy służyli cesarzom z Konstantynopola jako żołnierze najemni.

Zaskoczenie przyniosła druga część badania. Kolejne bowiem monety – te z lat 750-820 – pochodzą z terenów Monarchii Frankońskiej. Okres ten pokrywa się notabene niemal dokładnie z panowaniem Karola Wielkiego. Władca ten, pośród swoich licznych dokonań, osiągnął też niezależność w zaopatrzeniu w srebro, otwierając kopalnie tego kruszcu w Melle, w Akwitanii.

Oznaczałoby to, że królestwa anglosaskie nawiązały być może intensywniejsze niż przypuszczano więzi handlowe z Frankami. Za nimi przyszły relacje dyplomatyczne króla frankońskiego z władcami Mercji, Northumbrii czy Wessexu. Szersze tło okoliczności, a także pełne płynące z nich wnioski grono badaczy z Cambridge omówiło w swojej publikacji dokumentującej metodę badań oraz ich przebieg.

Dość jednak powiedzieć, że w szerokiej opinii wczesnośredniowieczna, anglosaska Anglia uchodziła za miejsce do pewnego stopnia odizolowane – konkluzje płynące z analizy monet sugerują jednak coś dokładnie przeciwnego.

„W następnym odcinku...”

Druga z podanych dat granicznych wspomnianego okresu, już w IX wieku, wyprzedza raptem o kilka lat śmierć Karola Wielkiego. Zarazem, a w przypadku Anglii istotniejsze, sygnalizuje też początek mrocznego dla tej wyspy okresu, który przyjęło się określać jako Epoka Wikingów.

Nowa fala najazdów ze Skandynawii zupełnie zniszczyła dawne państwa anglosaskie oraz wszelkie oznaki ich prosperity. Dotknęła zresztą w ten sposób nie tylko je, choć akurat na średniowiecznych dziejach Anglii Normanowie odcisnęli swe piętno wyjątkowo mocno, i wyjątkowo skutecznie.

A zarazem przynieśli ze sobą kolejną rewolucję monetarną.

Komentarze

Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować